
Grupa 11 PPP z kolędą w Piszczacu
Niby wigilia minęła, niby łamanie się opłatkiem przy rodzinnym stole mieliśmy już za sobą, jednak pozostał jeszcze jeden stół, równie ważny jak ten w domu, który 28-12-2008 czekał na każdego Pielgrzyma z grupy 11 w Piszczacu.
Stół niezwykle rodzinny, a na nim czekał na wszystkich biały chleb...
Czekaliśmy na ten dzień z nieukrywaną radością, nawet naszej córci Sylwii udzieliła się podniosła atmosfera oczekiwania i chętnie przyjechała z nami na spotkanie.
W końcu kilka razy pielgrzymowała, więc do "rodziny" należy.
Równo o 14:50 przejeżdżając obok Kościoła w Piszczacu, zauważyliśmy bardzo specyficzną postać, ubraną na czarno, w bardzo specyficznej czapce, koloru ?czerwonego. Postać ta pomknęła w pośpiechu w stronę plebanii. Był lekki półmrok, jednak patrząc na posturę tej osoby i radosny uśmiech na twarzy, domniemaliśmy, że nie może być to nikt inny jak tylko nasz Przewodnik. Pomyślałam:
"I cóż on najlepszego zrobił??" Przefarbował swoją słynną, białą, pielgrzymkową czapkę na czerwono... ;))
....że kobieta zmienną jest, ale Przewodnik ;)))
O 15-tej wszyscy byliśmy już w ciepłej, przytulnej, jednej z klas szkoły w Piszczacu, gdzie gościnnie pozwolono zrobić to spotkanie. Wielkie podziękowania należą się mamie małej Emilki gdyż to ona z rodziną zorganizowała miejsce spotkania, zapewniając też wszystkim gorącą kawę, herbatę... Kto mógł przyniósł ciasto, napoje, owoce...
Przewodnik, zgodnie z obietnicą, nie żałując nam niczego, przywiózł tonę opłatka... i wigilijną świecę.
Na spotkanie przyjechało sporo osób, nie liczyłam ale nie mniej niż 30. Byli muzyczni, siostra Kasia, siostra która śpiewała, nie wiem jak ma na imię, brat Łukasz z gitarą, mała Emilka z rodziną, łącznik, jego brat .... no i same znajome twarze. Siostra Gienia nie przyjechała tym razem. Szkoda, pewnie za daleko a może nie miała czym, ale za to była siostra Generał.
Fajnie, że tak poczciwi weterani zaszczycają swą obecnością spotkania pielgrzymkowe.
Ja na tym spotkaniu nie czułam atmosfery pielgrzymki. W melodiach kolejno śpiewanych kolęd, wśród ludzi, którymi byłam otoczona, czułam jedynie głęboko rodzinną atmosferę wieczoru wigilijnego... Jedynym przerywnikiem wytrącającym mnie w trakcie wieczoru z nastroju wigilijnego był oczywiście nieodłączny jedenastce sygnał radia Bambino... ;))
Nasz drogi Przewodnik rozpoczął uroczysty wieczór słowami:
" - Znów możemy się zobaczyć, na drugim naszym spotkaniu jedenastki. Jest ono pod wieloma względami radosne, chociażby dlatego, że jest to spotkanie, w którym cieszymy się też z przyjścia naszego Pana. Także cieszymy się z tego, że - może gospodarzy zapytamy - Który raz w Piszczacu spotyka się grupa jedenasta?
- Pierwszy raz.
- Pierwszy raz, właśnie, historyczne spotkanie. Po raz pierwszy grupa 11 będzie też przeżywała wspólnie Eucharystię w parafii w Piszczacu, więc to też jest historyczny moment. Więc to powinno nas napawać radością, to że też możemy w jakiś sposób, może swoją postawą, czy swoją obecnością też pomóc innym w podjęciu takiej decyzji, a poza tym jest to radość bo możemy znowuż cieszyć się sobą, także nowymi osobami. Niektóre są pierwszy raz tutaj z nami, myślę, że nie ostatni. Więc jest dużo powodów do radości. Myślę, że ona będzie się tak jeszcze przy życzeniach rozlewała szczególnie, czy jeszcze w dalszych momentach.
Rozpocznijmy nasze spotkanie opłatkowe modlitwą..."
Radość, o której mówił Przewodnik Jarek, tego wieczoru, malowała się na twarzy każdego z nas... Nikt nie był smutny.
Po skończonej modlitwie mój mąż przeczytał fragment Pisma św., Ewangelię św. Łukasza 2,1-20 Narodzenie Jezusa. Widziałam, że czuł się podwójnie zaszczycony. Po pierwsze dlatego, że czytał Pismo Św., a po drugie czuł się zaszczycony, gdyż sam Przewodnik poprosił o to właśnie jego.
Wspólnie śpiewaliśmy kolędy, była nawet przepiękna kantyczka w wykonaniu brata z Piszczaca. Pamiętam, kiedyś przed laty śpiewała nam ją nasza mama.
Potem Przewodnik Jarek przeczytał nam wszystkim piękny wiersz Ks. Jana Twardowskiego.
"Gdyby przyszli do Ciebie wtedy
w świętą noc
kiedy świeciła jedna czytelna gwiazda
dzisiejsi chrześcijanie
zwłaszcza ci co uważają że trzeba wszystko mieć
żeby nie przestać być
może chcieliby przykryć Cię wełnianą kołdrą
porozwieszać Ci firanki w stajni
sprawić świętemu Józefowi rękawiczki
te najcieplejsze z jednym palcem
obmyślać centralne ogrzewanie
bardziej wpływowi pisaliby do Urzędu Kwaterunkowego
o mieszkanie dla Ciebie z wygodami
żebyś nie mieszkał kątem
nieufni doszukiwaliby się w podskakującym ośle
kucyka trojańskiego z podejrzanym sumieniem
najodważniejsi zaczęliby protestować powołując się
na Deklarację Praw Człowieka i Obywatela
i wszystkie dekrety o wolności wyznań
poeci ubraliby Betlejem w liryczne dekoracje
malarze smarowaliby złotym pędzlem
bo inaczej nie wypada
w najlepszym wypadku modliliby się do Ciebie
jak do dziecka milionera
złożonego umyślnie na sianie
a Ty tłumaczyłbyś otwartymi oczami
ze zmarzniętą mamusią przy policzku
że nie chcesz takiego Bożego Narodzenia
że jesteś nagą tajemnicą
że oddajesz wszystko
wszystko możesz oddać
że właśnie będąc tylko oddawaniem
jesteś Bogiem"
Potem łamaliśmy się opłatkiem. Składaliśmy sobie życzenia. Zapewne trochę inne niż w domach. Życzyliśmy sobie obecności i bliskości Pana Boga, radosnego pielgrzymowania, dłuższego niż pielgrzymowała siostra Gienia, takiego do stu lat...
Każda Wigilia niesie radosną nowinę, poprzez narodzenie w stajence Betlejemskiej.
W moim domu rodzinnym, radosną nowiną był fakt nieoczekiwanego spędzenia Wigilii
w gronie całej rodziny, wspólnie z rodzicami i rodzeństwem oraz to, że puste miejsce przy stole też zupełnie nieoczekiwanie zajął mój brat.
To było wielkie błogosławieństwo tego dnia i tych świąt, w które trudno uwierzyć, bardzo radosna nowina.
Również na naszej Wigilii pielgrzymkowej w Piszczacu, błogosławieństwem Nieba otrzymaliśmy dobrą nowinę.
Kto modlił się o święcenia kapłańskie Przewodnikowi, może już chwilę odpocząć, nabrać sił, a potem znów złapać mocny oddech, bo teraz z nową siłą, jeszcze większą,
od 24-01-2008 będziemy musieli modlić się za niego, tym razem o - świętość kapłańską...
Czy zobaczymy go jeszcze w 11-ce na szlaku? Pewnie nie. Zabierze go nam jakaś parafia, obowiązki powołania i posługi innym ludziom. Taki już chyba 11-ki los, tułaczy :(
Co roku inny przewodnik...
Jednak nasza radość święceń kapłańskich drogiego nam Przewodnika Jarka, jest tak wielka, że teraz 1 sierpnia moglibyśmy iść nawet sami do Częstochowy, bez przewodnika... I nie śmiem w to wątpić, że dokonalibyśmy tego, bo jesteśmy cisi ale wielcy duchem...
Wiem i to czuję bardzo mocno, że bez względu na bieg wydarzeń, nasz drogi Przewodnik, gdzieś tam w swoim sercu już znalazł miejsce i choć grupa 11 duża, każdego bez wyjątku w nim umieścił, począwszy od małej Emilki, poprzez nas, do siostry Gieni włącznie ? bo jesteśmy przecież jego rodziną, a on jednym z nas.
24-01-2009 w Katedrze Siedleckiej, na uroczystej Mszy Św., nasz Przewodnik Jarek przyjmie święcenia kapłańskie z rąk biskupa a 25-01-2009 już jako Kapłan odprawi swoją pierwszą Prymicyjną Mszę Św. w Białej Podl. w Kościele Chrystusa Miłosiernego.
Przewodnik Jarek zaprosił na te Msze każdego Pielgrzyma z grupy 11, prosząc o modlitwę.
Kto nie będzie mógł uczestniczyć w tych Eucharystiach niech pomodli się w ciszy domowego spokoju w jego intencji. Nasza modlitwa jest mu potrzebna. Tym bardziej, że modlitwa każdego Pielgrzyma ma swoją szczególną moc...
Spotkanie pielgrzymkowe nieubłaganie dobiegało końca. Przewodnik poinformował nas, że kolejny, ostatni tego dnia etap naszej wędrówki ze szkoły do Kościoła nie będzie zbyt długi...
Gdy wyszliśmy na zewnątrz, w mroku wieczoru można było dostrzec jedynie ciszę, która spowiła cały świat...
Jednostajnie, spokojnie sypał biały, puszysty śnieg...
Wigilia - pomyślałam z dumą - Nasza prawdziwa Wigilia.
Wracając jeszcze do naszego spotkania opłatkowego, ja osobiście miałam trzy bardzo podniosłe chwile, które mocno pozostały mi w sercu. Pierwsza to oczywiście jak Przewodnik poinformował o swoich święceniach kapłańsich, potem gdy składaliśmy sobie życzenia łamiąc się opłatkiem a trzecia podczas Eucharystii kiedy z rąk naszego Przewodnika Jarka przyjęłam Pana Jezusa w Komunii Św., ofiarując ją w jego intencji.
Obecność na tej Mszy Św. była dla mnie czymś szczególnie wyjątkowym ponieważ właśnie w tym Kościele zaczęła się moja przygoda z Bogiem. Tam zostałam ochrzczona, tam jako mała dziewczynka jeździłam ok. 5 km jakimś starym za dużym dla mnie rowerem, na niedzielne Msze Św. Jak zawiało, chodziłam pieszo. Czasem jakiś furman podwiózł... Nie rozumiałam jako dziecko niczego z Mszy Św., ale siła która mnie tam ciągnęła w deszcz, śnieg, upał, była silniejsza nawet od słów mamy, która czasami żałując mnie, mówiła
? dziecko, nie męcz się, zostań w domu, taki deszcz...
W tym Kościele przyjęłam po raz pierwszy Pana Jezusa w Komunii Św., a po latach udzielono mi tu sakramentu małżeństwa.
A teraz siedziałam w tym wyjątkowym miejscu podczas Eucharystii, mając dookoła siebie umiłowanych braci Pielgrzymów i przy Ołtarzu naszego drogiego Przewodnika.
Cóż za błogosławieństwo...
To są chwile takiej radości wewnętrznej, takiej łaski od Pana Boga, której nie sposób opisać...
Podczas Mszy wydarzył się przecudny epizod... 2-3 letnie dziecko weszło małymi kroczkami do prezbiterium, porozglądało się, po czym położyło się na brzuszku i rączką beztrosko bujało kolorową bombkę zawieszoną na małej choineczce. Prześliczny widok. Ołtarz naszego Pana a obok to niewinne, słodkie maleństwo. Przewodnik Jarek idąc czytać Pismo Św. , musiał uważać by go nie rozdeptać... Ks. Wikary i Dk. Jarek mieli tak radosne miny z tego widoku... Radość udzieliła się też nam. Po chwili niestety tata udał się z dzieckiem do zakrystii. Szkoda, niechby sobie tam leżało...
Po Mszy Św. przed Kościołem, nie zważając na chłód wieczoru, zrobiliśmy sobie wszyscy wspólne grupowe zdjęcie, niestety Przewodnik zdjął czapkę :(
Na koniec, wymieniając uściski w geście pojednania, radośni rozjechaliśmy się do naszych domów.
Kolejne spotkanie grupy, propozycją Przewodnika Jarka, już wkrótce, ....w Serpelicach !!!
Super, przyjedziemy...
Pozdrawiam mocno wszystkich Pielgrzymów i jedynego w swoim rodzaju,
Przewodnika Jarka ;))
Siostra Renata
Renata